Baj baj
baj baj.
zmienilam adres bloga.
troszku szkoda, bo tutaj jestem juz jakis dluzszy czas ;)
czesc archiwum zostawiam na pamiatke..
jezeli ktos nie dostal adresu, to niech sie ze mna skontaktuje :)
jezeli nie bede mu odpowiadac, to znaczy, ze adresu bloga ma nie dostac :)
zegnam.
dziekuje za te lata :*
nyoii 2005-04-17 09:08:11
skomentuj (10)
...
Jestem strasznie szczęśliwa.
Humorki zmieniają mi się baaardzoo szybko.
Ale to chyba dobrze.
Raz gorzej, raz lżej.
Doceniam jak jest lepiej.
Czasami załamana decyzjami o przyszłości, a innym razem uśmiechająca się do radosnej chwili..
Teraz się uśmiecham.
Zapowiada się miły weekend.
Uśmiecham się :)
nyoii 2005-04-14 22:41:58
skomentuj (5)
...
KURDE.
...
nyoii 2005-04-13 21:33:13
skomentuj (5)
Różne różności.
Ahoj.
Zacznijmy od najważniejszego, czyli dzisiejszego dnia.
Bo dzisiaj Kochana Zuza (której postać ostanio bardziej przybliżyłam) ma dzisiaj 16-te urodziny. Jako, że moi rodzice mnie nie lubią, nie mogę dzisiaj nigdzie wyjść (może popołudniu się zlitują?) to składam jej życzenia tutaj, no i zaraz do niej dryndnę :)
To tak, Moje Kochane Kochanie, życzę Ci oczywiście wszystkiego najlepszego, duuużoo uśmiechu, szczęścia, dobrze zdanych egz :D, spełnienia najskrytszych marzeń, udanych wakacji, przystojniaków, których można sobie owinąć wokół palca :), dobrych ocen w szkole :D, całkowitego wyleczenia nóżki (i także, żebyś pojechała na wycieczke w maju), żebyś była na początku sierpnia w domu, bo trzeba conieco wykorzystać :), aaa! ćwiczenia głowy:D - żebyś pierwsza nie leżała pod stołem/ławką/na łożku :D, żeby kontakt nam się nie urwał w lo... Życzę Ci tyle i jeszcze więcej :D
Kocham Cię, nie zmieniaj się, śmiej się i wogóle.. niech będzie fajnie! ;)
No ;)
Hm, jak już pewnie zauważyliście albo i nie, zaczęłam pisać polskie znaki. Nie wiem co mi odpaliło, ale tak już zostanie.
Ten tydzień był taki.. można powiedzieć nawet ciężki. Nie chodzi o to, że np. męczyłam się w środę w kościele, jak to chciała mi wmówić mama (a tak nie było), ale chodzi o ten cały stan.. Pomieszanie szczęścia z wielkim smutkiem. Jeszcze nigdy nie poruszyła mnie tak śmierć drugiego człowieka.. Tak jest mi przykro, że tak naprawdę doceniłam kim On jest po jego śmierci, gdy więcej dowiedziałam się o Nim, o jego życiu..
A co do żałoby. Tak, skończyła się.. Ale co dziwne, od całego tygodnia np. nie słuchałam głośno muzyki, nie włączałam moich płyt, tylko słuchałam muzyki klasycznej z radia (bo zazwyczaj taką puszczano i bardzo dobrze).. Jakoś tak chciałam się złaczyć z ludźmi w tym całym bólu, jako jedyna chyba w moim domu.. Bo przecież jeżeli chodzi o wiarę, to powinnam raczej stać w tej sytuacji z boku, ale moim zdaniem to nie jest sprawa wiary - cały świat żegnał Go, nieważne czy ateiści, czy czarnoskórzy - wszyscy.
A Polacy... Polacy wreście się "złączyli"? Dlaczego ludzie godzą się tylko gdy jest im smutno, gdy czują że potrzebują siebie? To cudowne, że jakieśtam kluby piłkarskie się pogodziły, prezydenci dali sobie "na zgode" - ale ile to potrwa? Jeżeli naprawdę szanowaliśmy tego człowieka, to powinniśmy trzymać tak dalej. Nie żebym nie wierzyła w nas wszystkich, ale przecież dużo ludzi uległo nastrojowi tego tygodnia.. Ale zobaczymy, może jednak się zmieniliśmy?
Hm, tak głupio, teraz pisać "normalnie", ale postaram się.. On nie chciałby, żebyśmy się smucili..
A co u mnie, co w szkole?
Eee.. :) Egzaminy za.. 16 dni? Ta.. Cóż, dzisiaj chciałam wziąść się za chemie, ale kiepsko to widzę. Znaczy, wypisze sobie ważniejsze wzory z trzech lat, tak samo z matmy (bo z fizyki mamy dostać od pana W.?). Jakoś to będzie. Mam pytanie do I-klasistów z lo - uczyliście sie do tych egz? :P Bo kogo nie zapytam u nas to mówią, że nie ma się co uczyć. Nie wiem, może pytam samych za inteligentych ludzi? No bo ja myślę, że coś by się przydało powtórzyć, tylko narazie kończy się u mnie na takim właśnie myśleniu :)
Aaaa, jeszcze nie zdecydowałam sie na kierunek, a mam już mniej miesiąc do składania podania :D Coż :P
Dziękuje bardzo Buczusiowi za tą fizyke :* Oczywiście prawie nic się nie nauczyłam, jak to w tym roku bywa i Asia mnie uratowała :) Zuze też. Nie wiem czy dobrze podyktowałam Ci ten rysunek, jak coś, to przepraszam :)
Aaa, pisałam o tym, że pan od fizyki wziął mnie do odpowiedzi?? Zaraz lukne..
Nie, ja to wogóle dawno pisałam.. Eee, w śmingusa było tylko trochę mokro, koło 6 rano do pokoju wleciał tato, otwieram jedno oko a tu taka fala bzium na mnie :D woda wleciała mi do ucha!.. Teraz się zastanawiam, dlaczego nie obałam taty, tylko poszłam zemścić się na siostrze :D
Potym chyba poszłam do kogoś, nie pamiętam do kogo.. W każdym razie, nikt (obcy) mnie nie oblał, więc nie będę miała powodzenia w tym roku ;_; (cóż, teraz mi powodzenie nie potrzebne i tak :P.. hm, chociaż nie, zawsze się przydaje :D).
No i w tamtym tygodniu, przed fizyką siedzimy sobie klasą na schodach i oczywiście ja mówię:
- Po co się uczycie? - wszyscy siedzieli z zeszytami (no, oprócz Zuzy, bo ona tak jak ja się nie uczy :D)
- No, przecież będzie pytał.
- Eee tam, pierdole ;D (miałam dobry humor wtedy :P)
No i wchodzimy do klasy. Pan mówi "to do odpowiedzi przyjdzie.." i już wiedziałam, że ja.. "numer 7". Podchodzę do biurka:
- Proszę pana, pan nie musi mnie pytać, bo ja nawet nie otworzyłam wczoraj zeszytu.
- Dlaczego?
- ..Mam zły dzień :D
- Nic nie szkodzi. Co to jest.. - i rzucił jakimś hasłem :)
- Eee... - przeczytałam wszystko z ruchu ust Sosika i wydukałam..
- Dobrze. A narysuj mi to.. na tablicy.
Cóż, podeszłam do tablicy i narysowałam ":)". Pan powiedział, żebym wróciła do ławki i go nie denerwowała :P
Tak wygląda moja fizyka :)
Ale i tak nie mam 1, tylko jakąś kropkę i w tym tygodniu pewnie wyląduje przy odpowiedzi..
Aaaa co potem mamy.. 1.04 - trzy lekcje i drzwi otwarte w II lo ;) Pianie, gadam z jakimiś nieznanymi chłopakami i spoko :D:
- Hey, chołota przyszła! - jeden taki do mnie :P
- Co chołota, co chołota? Sam byłeś chołotą rok temu :P
- No wiem, ale ja byłem mniejszą :D
Fajni są tam ludzie ;)
No, a potem bylo conieco.. :) W sobote tez..
staczam sie :P
Aa, ale ja nie tak jak Marta - Ty, ja się do was pakuje w następną sobotę, nie ma bata :D rezerwuj sobie dla mnie czas :)
Eee, co tam jeszcze... We wtorek jest wywiadówka i znowu będę miała głupią pogadanke. Eh.. Aa, pianie z mojej mamy, nie mówiłam wam :)
Cóż, ostatnio zdarza mi się wychodzić gdzieś i wracać np. po 20. Ostatnio wróciłam o 20.40 i było, że sie o mnie martwią etc. A ja mówię, że przecież nie jestem sama i oni to dobrze wiedzą. Następnego dnia rano mama do mnie:
- Justyna.. ale Ty nie chodzisz z tym...?
- No co ty, mamo :D
- To dobrze.. Bo wiesz, egzaminy, koniec roku.. Będziesz miała czas na takie rzeczy w wakacje..
a innego dnia:
- Justyna, ale Ty chyba nie całujesz sie z tym..?
- No co Ty, mamo.. jestem przecież za młoda i wogóle..
- No, to dobrze. Chłopaków trzeba trzymać krótko..
ona mnie rozbraja xD
Hm, to czym was jeszcze zanudzić?
Wczoraj przegrałam z Maćkiem w bilarda, nie zniese! No i będzie gadanie.. Eh, a zaczynało się tak dobrze.. Pierwsza partia wygrywam ja, potem znowu.. No i zaczynam się śmiać, że jak dalej pójdzie, to będzie 5:0. Cóż, trzeba było nie krakać, bo mi się szczęście odwróciło. Buu, przegrałam 2:3 ;_;
Ale wiecie, to tak specjalnie, żeby nie było mu smutno :D
Następnym razem wygram ja, skończy się dzień dziecka :P
Aaa, pamiętam, że miałam ciachnąc notę o Marcie. No to ciachamy :D
Ale jak to powiedział kiedyś Zoi (haa, ja mam pamięć do tego, co ludzie mówią/piszą, a do dat/nauki/telefonów to wogóle nic :P) im kogoś dłużej się zna, tym mniej można o nim powiedzieć. A ja Marte z nam.. całe moje życie :)
No, może nie znam ją tylko te 48 dni, bo tyle jestem od niej starsza :)
Tak się teraz zastanawiam i dochodzę do wniosku, że jak byłyśmy małe to jej musiało być strasznie przykro :) No bo my zawsze latałyśmy razem, a jakoś tak wyszło, że ja zawsze byłam wyższa (teraz też, chociaż już mnie prawie dogoniła :P Marta, ile masz wzrostu?) i miałam lepszy apetyt. A jej się obrywało za to, że nie je i nie rośnie :) Jak byłyśmy naprawdę małe, to Martucha była pulpecikiem! :D ja z Konradem chudzielce, dlatego nam się dostawało, że wszędzie nas pełno i nie usiedzimy przez chwile na tyłku :) Ale Marta z czasem też stała się rozrabiaką (no, teraz się sytuacja odwróciła, bo to chyba ja jestem najbardziej leniwa z naszej trójki :P).
Jak byłyśmny mniejsze to spędzałyśmy razem każde soboty na zmiane - raz u mnie, raz u niej :). Spędzałyśmy razem wakacje, mam w domu pełno zdjęć.. Np. jak siedzimy razem w takich samych ogrodniczkach u nas na szafie w starym mieszkaniu:D, albo jak takie małe szczerbate dziewczynki są zakopane po szyje w piasku :).
Potem, gdy już byłyśmy w 1 kl. podst. rodzice zaczeli wysyłać nas na kolonie - no i tam też byłyśmy razem. Chyba z 5 lat byłyśmy razem na wakacjach na koloniach, co? Może nawet 6.. Pamiętam, że tylko raz nie byłaś na kolonii w czechach - byłam tam sama z Konradem. Ale najprzyjemniej wspominam kolonie na Węgrzech! To była jazda :D Ja i Marta, małe dziewczynki, zero znajomości jakiegokolwiek języka i kupa kasy od rodziców :D (pamiętasz jak wymieniałyśmy 100 marek niemieckich w kantorze? a potem dawałyśmy pani żeby nam przechowała? :D). Mieszkaliśmy w takich małych domkach, pamiętam jak raz w pokoju widziałyśmy na ścianie diabła :D No i nasza sławna sherry-coke z automatu! Albo jak w Magdosiu chciałyśmy kupić małe shake'i i pani dała nam wielkie, że trzeba było wyrzucić bo nie można było tego wypić :) albo jak nie miałyśmy w sklepie kasy i dokładnie wyliczyłyśmy ileśtam groszaków na żelki albo coś.. No i w kasie pani coś tam zaczęła gadać, nie wiadomo o co chodzi, aż wreście jakaś inna nam pożyczyła kase :) Bo okazało się, że w tych monetach zapodziały się czeskie korony, a je też policzyłam :D
Jejku, tyle wspomnień!.. Pierwsza kolonia gdzie była? W Śliwinie? Koło Rewala to było.. Albo w Mielnie? To było z 8-9 lat temu :D Któregoś roku w wakacje byłyśmy u rodziny w Kowarach (koło Zakopanego) i akurat w tym roku trafiło nam się, że wzieliśmy Konrada.. Oczywiście, nasza wielka, genialna trójka wymyśliła sobie łażenie po drzewach (było po deszczu :D).. no i tylko ja spadłam i złamałam obojczyk :) (sierpień - cała w gipsie ;P).
Aaa, przypomniało mi się, jak byłam kiedyś u Twoich dziadków w domu i nie mogłam wydusić z siebie pytania do Twojej babci, czy mogę ją nazywać babcią :D
Dobra, kończmy te opowieści z dzieciństwa, bo chyba nie skończę :P
Teraz jesteśmy razem z Martą w gimnazjum, szkoda że nie w jednej klasie.. W lo też się nie zapowiada, że będziemy w jednej klasie ale przynajmniej znowu w jednej szkole :)
Teraz tak się spotykamy mniej, bo mamy też różnych znajomych, chociaż tak szczerze Marta zna bardziej moich niż ja jej :P, ale jakoś leci :) Zaczęłyśmy razem 3-4 lata temu jeździć na nartach, więc i to robimy zazwyczaj razem, bo u mnie nikt nie jeździ oprócz brata, który jest za granicą, więc pakuję się do Marty :D..
Razem rmiałyśmy ataki śmiechu, razem też się pierwszy raz spiłyśmy, kłociłyśmy się też jak to zwykle bywa..
Wiesz, można powiedzieć, że bez Ciebie nie byłoby tego wszystkiego. Czasem się zastanawiam, czy nasi tatowie się zmówili, żeby.. ee, żebyśmy się urodziły w tym samym roku? :) Bo patrz, gdybym np. ja była młodsza to wszystko inaczej by wyglądało! Całe szczęscie, że obie jesteśmy z 89 :D
Piiaaanie :D
Kocham Cię :*
No.
I na tym zakończymy.
Ale giga nota xD
Pozdrawiam :D
Wszystkiego najlepszego Zuziuuuuuu!!! :*
nyoii 2005-04-10 10:57:23
skomentuj (7)
...
Bylam w kosciele.
Najpierw u Boboli, potem w katedrze.
Modlilam sie za Papieza.
Poczulam, ze musze to zrobic.
Moze moja modlitwa sie przyda?
...
nyoii 2005-04-02 20:20:36
skomentuj (8)
Bardzo podejrzane :P
Ahoj.
Wiecie, wy nie mozecie mnie tak wszyscy kochac, to jest jakies bardzo podejrzane, to napewno jakis spisek ;)
buziaki for all :*
Ja wiem, ze czasem pierdole glupoty ze glowa boli, ale tak musi byc ;)
Tamtego sie nie wypre, cala prawda o mnie w pigulce - ooo :P
Ale sobie nalozylam ciasta, hoho! Ja jutro nic kurczeee nie jem :P Wczoraj wylecialam z pomyslem, zebysmy w niedziele po sniadaniu pojechali w gory i przyjelo sie ;) Nie wiem co mi odpierdolilo z tymi gorami :) W kazdym razie, pojechalismy na.. Sleze :P Dawno tam nie bylam. Oczywiscie musielismy wybrac nienormalny szlak, coz. Z moja kondycha nie za bardzo, boje sie tej wycieczki w maju :P Powinnam schudnac, a ja sie tutaj opycham ciastem. Ale coz ;) Jutro bede na samej wodzie.. no i.. hm.. dobra zjem troche owocow - moge? :)
Hm. Tak ogolnie to sie ciesze, ze mi juz troche dnia minelo. Znaczy, szkoda, bo ten czas wolny to wogole przelatuje mi miedzy palcami, ale niewazne... Niby mialam sie uczyc do egzaminow, hihi :>
A dzisiaj z tata mialam jak zwykle fajna rozmowe -.-
- E tam, co sie fizyka martwisz, bedziesz chodzic na korepetycje i sie podciagniesz!
Eh.. ja nie chce ciagac sie po korkach i tracic czas.. Chce przezyc w tym lo :P
Oszalalam, ciagle slucham Nirvany. Oszalalam z pewnoscia :P
Kurcze. Znowu mi cos wraca.. Nie wiem :P
Mam ochote sie schlac :P (bardzo interesujace :D). Od obozu jakos nie bardzo mi sie chcialo pic, na obozie za duzo widzialam dziwnych rzeczy.. Ale teraz, jak czytam ze Zuza wstawila sie koniakiem, no to sama mam ochote ;) (oczywiscie ja nie polegne po 2-3 kieliszkach :P).
Coz.
Aaa, mialam napisac o Zuzi, gdybym sie czasem nudzila ;)
No to tak.
Zuzanna G., zwana Zuzą, Zuzią, Zozulem, Karmelkiem, Xeną, Ścięgnem, Jasiem (?), Wariatką :D itd., uczeszcza ze mna do tej samej klasy juz od 9 lat. Niby powinnysmy znac sie bardzo dobrze juz od 1 klasy podstawowki, ale jak dobrze pamietam, niezbyt sie wtedy lubialysmy ;) Pamietam jak na zielonej szkole w 3 kl. podst. wszyscy robili wielkie halo, ze Zuza przyjezdza nas odwiedzic na jeden dzien, a ja bylam wkurzona :P Potem w 4 klasie akurat tak sie zlozylo, ze ja i Zuza bylysmy chore w tym samym czasie, wiec nasze kolezanki z lawek Nata i Doma sie skumaly, a my gdy powtrocilsmy do szkoly zostalysmy na lodzie :) I zostalysmy skazane na siebie! :] I tak zostalo do dzisiaj ;)
Ze mna i Zuza to ogolnie jest smiesznie ;) Nawet z wygladu sie roznimy... ja wysoka brunetka :D - a ona niska blondynka :) tylko kolor oczu sie zgadza ;) A z charakterkiem? Coz, obie jestesmy zadziorne, wiec czesto sie klocimy (okladamy nawet po twarzy, rozne rzeczy sie zdarzaja :)), ale za to zawsze umiemy sobie wybaczyc i nie mamy przed soba tajemnic ;) Ale to chyba wlasnie najlepiej, jak osoba nie ulega drugiej i potrafi powiedziec "nie". W kazdym razie, pomimo klotni laczy nas nawet troche spraw ;) To tak glupio wyliczyc co nas laczy, bo jak kiedys powiedzial Zoi - im kogos sie dluzej zna tym mniej mozna o nim powiedziec i mysle, ze to naprawde jest prawda :)
Co mozna o nas powiedziec Zuziu? A raczej bardziej o Tobie? ;)
Zuza (tak jak ja, zreszta) lubi szalec na koncertach, nawet narazajac na to swoje zycie ;) Od grudnia miala problemy ze sciegnem, co skonczylo sie gipsem przed feriami. Teraz jest juz lepiej, Zuzia moze chodzic i nawet jedzie z nami we wtorek do Wroclawia ;)
Hm.. Zuza jako jedyna z niewielu osob, chyba naprawde lubi mnie (kocha? :D) pomimo tego jaka jestem. Przed feriami naprawde uswiadomila mi, ze nie moge robic tak jak robie zazwyczaj.. - ale teraz jest dobrze, prawda? Cale szczescie ;) Do tego to z nia moge obgadac naprawde wszystkich :D
Co jeszcze?
Z Zuza zawsze jest pianie. Obie nabijamy sie z siebie samych i jest super :D Do tego Karmelek byl na wszystkich imprezach w moim domu :] (nawet ostatnio w gipsie :)). Znaczy, ostatnio nie bylas w sobote, ale to Ci wybacze, bo bylas chora :*
I obie musimy trenowac nasze glowy Kochana :D
:)
Kocham Cie Zuza :*
I chyba bedzie na tyle, tym pozytywnym akcentem zakoncze na dzisiaj ;)
Kto chce byc nastepny? Kogo mam przewalkowac? :P
Wesolych Swiat ;)
ps.
A jutro bedzie mokro, hihiih :> (mam nadzieje..)
nyoii 2005-03-27 16:08:03
skomentuj (3)
Uhuhuuh... (zedytowana :P)
Ahoj.
Nie wiem, albo nie mam o czyms pisac, albo mnie juz do tego nie ciagnie ;)
Moje zycie wlasnie teraz nie jest nudne, w szkole idze mi niewesolo, w sercu wiosna, w glowie fuu-bzdziu.. Niby wszystko jest takie.. interesujace, a jednak nie mam o czym pisac :)
Wywiadowka byla i jakos zyje. Dostalam ostrzezenie, prozbe wziecia sie za siebie i nie robienia "tak jak inni". Nasz kochany pan wychowawca ostatnio mnie wkurza. Nastawia rodzicow malo pozytywnie - straszy ich egzaminami, lo i tym, ze sie opuszczamy. Wypraszam sobie, kto sie opuszcza? :)
Boje sie lo :P
Kto zostaje ze mna w gim? ;)
Hmmmmm.. Naprawde, nie mam o czym pisac :)
Wolny czas oczywiscie ucieka mi miedzy palacmi, niby nic nie robie, a jednak nie mam czasu na wiele rzeczy. Obiecalam sobie nauke, troche powtorki z fiyzki i chemii, no i dwa wypracowania - ale ciezko to widze :)
Jest strasznie goraco! Kolo 20*C w sloncu O.o masakra. Nie lubie takiej pogody :P Niby fajnie, ale ja sie lepiej czuje jak pada ;)
Swieta.. Cale szczescie, ze juz posprzatane :) Tydzien temu jakos sie wszystko zrobilo i teraz nie ma co do roboty i dobrze. I tak nikt do nas nie przyjezdza, my do nikogo nie idziemy - i jestem happy.
Wiecie co?
Koncze to marne pisanie ;P
Prosze podrzucic jakis temat, to moze sie wytworze? ;)
Wesolych Swiat!
---edit z 20:00---
Hm.
Cos mnie teraz bierze ochota na pisanie.
Bo czuje sie..
dosc dziwnie.
Wszyscy moi przyjaciele, znajomi sa teraz w kosciele (juz chyba 2h, czeka ich jeszcze troche?). Nie wiem. Ja jestem w domu. Co roku jestem w domu.
Nie zebym.. zalowala?
Nie wiem, moze jakbym zostala inaczej wychowana, to moze bym siedziala teraz razem z nimi? Inna sprawa, ze nigdy nie mialam tego "ziarenka" w sercu i jakos sprawy kosciola do mnie nie dochodza. Nie wiem czy ja naprawde nie wierze. Wiecie, ja o tym nie mysle. Nie czuje tego. Jest mi dobrze jak jest, wierze, ze mam jedno zycie, ktore to ja moge sobie wykorzystac tak jak chce, jak mi sie podoba.. Jezeli naprawde istnieje sila wyzsza, to oceni mnie z tego co robilam.. Brat mi kiedys powiedzial, ze niewazne w co wierzysz czy tez nie, ale wazne jest czy jestes dobrym czlowiekiem. Bo jezeli nim jestes, nie masz czego zalowac.
A mi jednak jest smutno. Nie wiem z jakiego powodu.
Ale zebym nie smecila :P
Moh brat do glupek, ale i tak go kocham :) Napisal mi dzis w mailu:
"co do LO to az sie tak tym nie przejmuj, przeciez zawsze mozna wziasc korepetycje :-) no ale chcesz wziasc infe bo masz plany na pozniej, czy tylko kaprys? wiedz, ze II lo jest ostre i w sensie jak bedziesz chciala miec same piatki i pewnie z matmy beda was tam tempili jak pojebani no i nie popelnial mego bledu i ucz sie w miare systematycznie, bo pozniej przed studiami bedziesz chodzila jak ja na korepetycje od poniedzialku do piatku...
w jakim parku siedzisz do 20? miss wiosny? bez jaj, ile w waszej szkole jest dziewczyn? :-D" - wtreciuch :P ale ja juz mowilam, ze miss wiosny zostalam z przypadku i do tego z zlosliwosc p. od geografii :P
Ale Mateusz ma teraz fajnie, skonczyl kolejny semestr (oni tam maja inaczej..) na samych 5 i 4! A teraz uczy sie na "miedzynarodowy certyfikat infromatyczny" - jestem z niego dumna :D
A mnie dzisiaj znowu wzielo na sprzatanie. Nie bylo co robic, prawda?
Otoz, odkurzylam kurze na wszystkich szafkach. Nie robilam tego z.. hm.. od dawna! I sie nagromadzil z deczka.. Zeszlo mi na to jakies 2h O.o masakra, po co ja mam tyle ksiazek i wogole? Jak juz skonczylam to czulam sie okropnie.. Wyszlo na to, ze chyba jestem uczulona na to okropienstwo. Dostalam zawrotow glowy, obijalam sie o wszystko i potykalam, nawet zachcialo mi sie wymiotowac :P mysle sobie, ze moze jakies uczulenie na kurz albo cos takiego.. Moja rozmowa z tata:
- Co jest? Zimno Ci? - tato
- Nie, troszke duszno.. to od tego kurzu. Dawno nie sprzatalam :D
- I jaki z tego moral?
- Ze jestem uczulona?
- Nie. Ze..
- Nie powinnam juz wogole sprzatac? :D
- Nie. Ze powinnas robic to czesciej, zeby na Twoich szafkach nie osadzala sie warstwa tego pylu.
Pfff, i jak tutaj byc chorym? :P
Znowu mnie bedzie na smecenie. Ale teraz z innego powodu.
Dlaczego
ja
zawsze
musze
cos
spierdolic?
:/
Tak strasznie mnie to wkurza. Nie umiem nic nigdy dobrze zrobic. To glupie, ale czasami mysle, ze lepiej by bylo byc samemu. Bo jak mam wokol siebie znajomych to zawsze komus musze wyrzadzic jakas szkode.. Zawsze staralam sie "dzielic" soba miedzy innych, ale sprawiedliwe sie tego zrobic nie da.
A jak juz zalezy mi na szczesciu pewnej osoby, to i tak cos spieprze.
Ah.
Jestem beznadziejna.
Teraz powinien byc na zmiane jakis weselszy akcent, ale nie mam na to sily.
Ja pierdoleee!!!!
Tak.
Mam sobie ochote pokrzyczec.
Kuzwa.
Jestem beznadzienja. Jestem egoistka, jestem do bani, jestem pojebana, zawsze cos zepsuje, mam swoje humorki, potrafie byc nie mila, za duzo mowie jak jestem zla, nie umiem nic zrobic do konca, jestem glupia, jestem okropna, jestem dwulicowa, jestem niesprawiedliwa, jestem wstretna, mam dlugi jezyk, jestem leniem, nie doceniam wartosci pieniadza, jestem sknera, okropna corka, zla siostra, jestem klamczucha, nie potrafie byc prawdziwym przyjacielem, jestem rozpieszczona, jestem zablakana dusza, jestem chorobo-maniaczka, ciagle brakuje mi milosci - za duzo chce, nie wierze we wlasne mozliwosci, nie mam wysokich ambicji, zapominam o waznych sprawach, nie umiem docenic tego co mam, nie umiem pokazac jak bardzo ciesze sie ze szczescia innych, nie umiem mowic o swoich uczuciach, boje sie przyszlosci, zrobilam tak wiele rzeczy ktorych zaluje, jestem balaganiara, nie umiem utrzymac porzadku nawet w swoim sercu i swojej glowie.....
jestem teraz nikim.
nyoii 2005-03-25 13:36:39
skomentuj (7)
* * *
- design by
Michelle -